Forum Pink Floyd Strona Główna
 Forum
¤  Forum Pink Floyd Strona Główna
¤  Zobacz posty od ostatniej wizyty
¤  Zobacz swoje posty
¤  Zobacz posty bez odpowiedzi
Pink Floyd
BRAIN DAMAGE - Najlepsze polskie forum o Pink Floyd
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie  RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
OKRES BEZ WATERSA
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 17, 18, 19  Następny

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Pink Floyd Strona Główna -> The Lunatic Is On The Grass Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
OKRES BEZ WATERSA

Okres bez Rogera...
...to mój ulubiony okres twórczości
12%
 12%  [ 8 ]
...to jeden z moich ulubionych okresów twórczości
19%
 19%  [ 12 ]
...po prostu lubię
37%
 37%  [ 23 ]
...jest mi obojętny
4%
 4%  [ 3 ]
...jeden z moich najmniej ulubionych okresów
19%
 19%  [ 12 ]
...rozdział w historii PF, którego w ogóle nie trawię
6%
 6%  [ 4 ]
Wszystkich Głosów : 62

Autor Wiadomość
s h e e p
The Hero's Return


Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 469
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 22:56, 17 Maj 2006    Temat postu:
 
Cytat:

Wiesz to forum nie jest od oceniania odpioru uczuć więc można powiedzieć, że sobie wypraszam teksty w tym stylu. Indywidualną sprawdą jest kto, co i jak odpierwa. Dlaczego to, że wolę TFC od AMLOR czy TDB uważasz za dziwaczne?
A co do płyt ja je tak odbieran, nie nikt inny tylko ja, wy możecie mieć swoje zdanie przecież ja wam swojego nie nażucam... napisałam tylko jak ja to odbieram. Mam chyba do tego prawo... prawda?



W pelni popieram Szyszunie Smile I sie zgadzam w 100 %.

Natomiast tekst typu:

Cytat:

Szyszuniu, jeśli wzrusza Cię np. TFC, a TDB nie to masz zaiste dziwaczny sposób odbioru uczuć. Ale mniejsza z tym.



moglbym dyskutowac o 'dziwacznym' sposobie uczuc Confused Ja mam dokladnie taki sam jak ona. W zyciu sie nie wzruszylem sluchajac TDB, natomiast TFC to poezja... W ogole dla mnie nie ma porownania jezeli chodzi o te dwie plyty. Swoja droga przez takie miedzy innymi wypowiedzi na tym forum i te dyskusje zaczynam wrecz niechetnie odnosic sie do tych dwoch plyt i tworczosci Gilmoura na nich, i tego co robil z PF. Nie wiem no na chwile obecna brakuje mi slow, bo nie wiem czy te wypowiedzi to jest jakas prowokacja, czy pisze to ktos, kogo rozwoj zatrzymal sie na plytach AMLOR i TDB. I zgadzam sie ze te plyty nie maja duszy... Troche klimat ma TDB, ale.... nie wzruszam sie nia.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Kasia
Fearless


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 4458
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kluczbork

PostWysłany: Śro 23:09, 17 Maj 2006    Temat postu:
 
Dokładnie Sheep, dokładnie... ale to jest moje zdanie i twoje (narazie) mnie TDB nie wzruszyła a co dopiero AMLOR... nie są to złe płyty, jednak moim zdaniem gorsze od tych, które Pink Floyd wydało w składzie cztero osobowym. Na AMLOR są dwie (moim zdaniem) dobre piosenki, w tym Sorrow nawet bardzo dobra, a TDB lubię sobie od czasu do czasu posłuchać, ale nigdy mnie ta płyta nie wzruszyła.

Powrót do góry Zobacz profil autora
s h e e p
The Hero's Return


Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 469
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 23:11, 17 Maj 2006    Temat postu:
 
Ot cala prawda.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Czw 8:39, 18 Maj 2006    Temat postu:
 
Cytat:

Wiesz to forum nie jest od oceniania odpioru uczuć więc można powiedzieć, że sobie wypraszam teksty w tym stylu. Indywidualną sprawdą jest kto, co i jak odpierwa. Dlaczego to, że wolę TFC od AMLOR czy TDB uważasz za dziwaczne?
A co do płyt ja je tak odbieran, nie nikt inny tylko ja, wy możecie mieć swoje zdanie przecież ja wam swojego nie nażucam... napisałam tylko jak ja to odbieram. Mam chyba do tego prawo... prawda?


Nie mam nic do twojego sposobu odbioru płyt, chciałem tylko podkreślić, że zarówno TFC jak i TDB niosą ogromny ładunek emocjonalny i dziwi mnie że nie dostrzegoasz tego w przypadku TDB.

Powrót do góry
Kasia
Fearless


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 4458
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kluczbork

PostWysłany: Czw 15:24, 18 Maj 2006    Temat postu:
 
Wojon napisał:

Szyszuniu, jeśli wzrusza Cię np. TFC, a TDB nie to masz zaiste dziwaczny sposób odbioru uczuć. Ale mniejsza z tym.


Cytuję teraz twoje słowa... może je źle ocieniłam ale jak dla mnie ewidentnie wskazują na to, że mój sposób postrzegania muzyki, to, że wzrusza mnieTFC a nie TDB jest dla ciebie dziwczne i nie wiem czy to argumentujesz. Może i TDB też ma jakieś wielkie przesłanie ale nie dla mnie ja tego nie odczówam.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pią 0:02, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Apeluję o wzajemny szacunek do siebie i własnego zdania.
s h e e p napisał:


Dla mnie TFC jest i zostanie plyta PF. Slysze po prostu ze to jest plyta Pink Floyd. Nawiazuje do The Wall. No i jest przede wszystkim genialna.


No ale tyle samo w niej Pink Floyd, co na TDB. Więc nie rozumiem, czemu TDB nie jest płytą PF, a TFC już nią jest.

Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 13:22, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Moim zdaniem na The Division Bell nie ma tyle tego prawdziwego Pink Floyd, co na The Final Cut, ale mniejsza o to...

Myślę, że A Momentary Lapse Of Reason i The Division Bell mają jedną, może nie ogromną, ale wadę - przesycenie gitarowe. Praktycznie wszystkie utwory opierają się na Davidzie, a reszta mogłaby być zupełnie inna i nie byłoby aż takiej różnicy (oczywiście są wyjątki - Cluster One, Wearing The Inside Out [choć i tu to solo trochę zbyt się ciągnie, jak dla mnie], Keep Talking czy High Hopes). Ma to też swoje dobre strony (Marooned), ale jednak co za dużo, to niezdrowo. Może i Gilmour się rozwinął, ale to pozowlę sobie zadać pytanie - kogo jest mniej: Gilmoura za czasów Watersa czy reszty za czasów Gilmoura? Mam tu teraz na myśli bardziej pracę wykonawczą (a i komponowania też jest więcej za Watersa).

Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 14:14, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Cytat:

Myślę, że A Momentary Lapse Of Reason i The Division Bell mają jedną, może nie ogromną, ale wadę - przesycenie gitarowe. Praktycznie wszystkie utwory opierają się na Davidzie


Z punktu widzenia fana Davida, jestem tym zachwycony, ale będąc równoecześnie fanem PF, z niechęcią, ale muszę przyznać rację.

Powrót do góry
Kasia
Fearless


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 4458
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kluczbork

PostWysłany: Pią 15:40, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Misiu napisał:

Myślę, że A Momentary Lapse Of Reason i The Division Bell mają jedną, może nie ogromną, ale wadę - przesycenie gitarowe. Praktycznie wszystkie utwory opierają się na Davidzie


Dokładnie tak. Jak Misiu napisał co za dużo to nie zdrowo. W czasach kiedy Pink Floyd grało w składnie czteroosobowym i liderem był Roger Waters... wyślę, że (jeśli chodzi o wykonywanie) było po równo. Nie chodzi mi tu o wokal, ani o komponowanie tylko o gre. Waters nie dodawał sobie sokówek basowych a Gilmour grał wspaniałe solówki ale nie było ich, aż tak dużo. Wright i Mason różniej na nich grali a na AMLOR ich wkład jest minimalny... o czym już wcześniej pisałam.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pią 19:41, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Dokładnie tak, jak napisał Misiu. Kiedy Gilmour ledwo co mógł się doprosić o miejsce na solówkę w utworze, to jego gra była fantastyczna, kiedy miał już swobodę, po prostu przegiął i wszystkie niemal utwory mają za dużo gitary, a za mało na przykład malowniczych klawiszowych partii. Czyli nic, poza gitarą, tak naprawdę się nie wybija na pierwszy plan

Powrót do góry
s h e e p
The Hero's Return


Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 469
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 20:04, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Cytat:

Myślę, że A Momentary Lapse Of Reason i The Division Bell mają jedną, może nie ogromną, ale wadę - przesycenie gitarowe.



No, dokladnie. Mysle jednak ze na TDB ta kwestia juz ma sie lepiej. Tam wydaje mi sie ze ograniczyli gitarki. Jednak to co jest na AMLOR to az glowa boli. Niegdys PF gral jedna gitarke i brzmialo cudnie, a tu nawalili tyle tego i brzmi fatalnie. Nie widzi mi sie to.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Kasia
Fearless


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 4458
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kluczbork

PostWysłany: Pią 22:37, 19 Maj 2006    Temat postu:
 
Na TDB jest o wiele lepiej... nie ma już tyle gitary, tyle zbędnej elektroniki i głupkowatych dźwięków, których było pełno na AMLOR. Jest też więcej ze starego Floyda.... można usłyszeć głos Ricka Wink.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Sob 12:36, 20 Maj 2006    Temat postu:
 
Na The Division Bell faktycznie jest lepiej, ale i tak można się sporo doszukać - What Do You Want From Me mam za świetny utwór, ale gitara momentami jest naprawdę zbędna... może gdyby grała jakieś konkretniejsze melodie, ale tak.... solo w A Great For A Freedom wydaje mi się naciągane, w Wearing The Inside Out za długie... A wyjątek może tu stanowić jeszcze Lost For Words - oparty utwór na akustyku i od razu brzmi inaczej.

I teraz spójrzmy - tu wychodzi kolejny argument przemawiający za wyższością kompozytorską Watersa - w jego utworach nie było przesadnie dużo basu, było miejsce na wszystko. U Gilmoura jest unaczej, a jeżeli już słychać było jakieś wychodzące klawisze, to komponował również i Wright (vide Cluster One, Marooned). A tak sobie pomyślę jak podobałoby mi się Marooned, gdyby Gilmoura wcześniej było mniej....

Było pytanie o Watersa, to ja zadam inne: jakie są opinie Gilmoura i Wrighta na temat tych dwóch płyt? Wiem tyle, że Masonowi nie podoba się raczej A Momentary Lapse Of Reason...

A ja i tak lubię The Division Bell. Smile

Powrót do góry
Kasia
Fearless


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 4458
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kluczbork

PostWysłany: Sob 13:38, 20 Maj 2006    Temat postu:
 
Misiu napisał:

I teraz spójrzmy - tu wychodzi kolejny argument przemawiający za wyższością kompozytorską Watersa - w jego utworach nie było przesadnie dużo basu, było miejsce na wszystko. U Gilmoura jest unaczej, a jeżeli już słychać było jakieś wychodzące klawisze, to komponował również i Wright (vide Cluster One, Marooned). A tak sobie pomyślę jak podobałoby mi się Marooned, gdyby Gilmoura wcześniej było mniej....


O tym już pisałam, Waters nie dodawał żadnych solówek basowych, Gitara Gilmoura była ograniczona, było słychać klawisze Ricka i Mason też zawsze, mógł się czymś popisać. Na AMLOR i TDB jest za dużo Gilmoura, te płyty opierają się praktycznie na nim, może TDB nie w tak dużym stopniu jak MALOR ale jednak.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Sob 19:12, 20 Maj 2006    Temat postu:
 
I- co warto podkreslić- Division Bell prawie w ogóle się nie zestarzało pod względem produkcji, za to niektóre dźwięki na AMLOR wywołują śmiech (vide Yet Another Movie). I wydaje mi się, że TDB jest płytą, którą mógłby nagrać tylko Pink Floyd, AMLOR mogłoby być płytą wielu zespołów.
Misiu napisał:

What Do You Want From Me mam za świetny utwór, ale gitara momentami jest naprawdę zbędna...


Zbędna? To chyba jedyny utwór na Division Bell, który ma odpowiednią ilość gitary.

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Pink Floyd Strona Główna -> The Lunatic Is On The Grass Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 17, 18, 19  Następny
Strona 9 z 19

 
Skocz do:  
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group
Galaxian Theme 1.0.2 by Twisted Galaxy